Scrum Master – Happiness Dealer?

Co jakiś czas na forach i grupach agile’owych pada pytanie czy i jak jako Scrum Masterzy mierzycie poziom satysfakcji/zadowolenia/szczęścia w zespołach?. Ciężko polemizować z faktem, że dobra atmosfera w firmie i zespole pozytywnie wpływa na poziom zadowolenia pracowników oraz że zadowolony pracownik zwykle pracuje efektywniej. Ale czy obowiązkiem akurat Scrum Mastera powinno być zbieranie i analizowanie danych na ten temat? I wykraczając poza ramy Scruma – czy firmy, nawet mając najszczersze intencje, nie ingerują czasem zbyt głęboko w życie pracowników próbując mierzyć i zarządzać szeroko rozumianym poczuciem szczęścia, a nie tylko satysfakcją z pracy?

Satysfakcja z postępu prac w Sprincie

Jeśli zespół developerski widzi w tym wartość i jest to jego oddolna inicjatywa to bomba. Na pewno Scrum Master nie powinien być tu ankieterem, który biega za developerami i pilnuje aby każdy się wypowiedział. Podobnie jak w przypadku Burndown Charta tak rozumiany poziom satysfakcji jest metryką należącą do zespołu i szczegóły takie jak częstotliwość próbkowania czy tajność/jawność głosów są kwestią do uzgodnienia w ramach samo-organizującego się teamu. Również decyzja czy zrezygnować ze śledzenia tej metryki, w momencie kiedy przestaje ona przynosić wartość, jest w rękach Dev Teamu.

Satysfakcja z poziomu zwinności oraz z tempa zmian w zespole i organizacji

To jest metryka, na której moim zdaniem powinno bardzo zależeć Scrum Masterowi jako agentowi zmiany. Między innymi dlatego, żeby w trosce o zespół dopasować tempo dziejących się wewnątrz i wokół zespołu zmian do realnych możliwości ich zaabsorbowania, jak również po to, aby móc się cofnąć i przyznać do błędu kiedy jakaś zmiana okazała się mocno nietrafiona. Czy taka metryka musi mieć charakter ilościowy i czy powinna być zbierana regularnie? Moim zdaniem niekoniecznie. Dużo ważniejszy w tym przypadku wydaje mi się aspekt jakościowy, kontekst i indywidualne spojrzenie każdej zapytanej osoby niż rygor zbierania i analizowania danych liczbowych.

Satysfakcja z pracy w firmie

Tutaj rola Scrum Mastera powinna się moim zdaniem wyraźnie zakończyć, a zadanie zbierania informacji o satysfakcji z pracy w danej firmie powinno należeć do jej managementu i/lub HRu, niezależnie od formy (kwartalne 1on1, coroczna ankieta czy tablety* z emoticonami zainstalowane przy drzwiach). Tak zdefiniowana metryka dotyka wielu obszarów, na które Scrum Master nie ma lub wręcz nie powinien mieć (bezpośredniego) wpływu, jak chociażby struktura wynagrodzeń w organizacji czy ścieżka kariery.

Ogólnie rozumiane poczucie szczęścia

Jakkolwiek absurdalnie może to zabrzmieć, to są firmy, które mają ambicje mierzyć i zarządzać szeroko rozumianym poczuciem szczęścia swoich pracowników, nawet jeśli oznacza to balansowanie na granicy ingerencji w życie prywatne. I tak jak pisałem we wstępie, intencje mogą być najszczersze, ale granica powinna być jasna i nieprzekraczalna, chociażby dlatego żeby chronić przed korpo-presją bycia wiecznie uśmiechniętym co wrażliwsze jednostki. Także, please don’t do it ;]

* tablety z emotkami – mam mocno mieszane uczucia jeśli chodzi o tę metodę. Instaluje się je dość bezrefleksyjnie, często nie precyzując co właściwie chcemy mierzyć, następnie słabo komunikuje oczekiwania pracownikom i na koniec nie poddaje danych rzetelnej analizie statystycznej, a taka jest absolutnie konieczna żeby nie strzelić sobie w stopę wyciągając z ogromu danych błędne wnioski.